wtorek, 19 stycznia 2021

Pierwszy rok w PPK - opłaciło się?

 

Jak się okazuje, Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) przez większość pracujących nie są obecnie postrzegane jako atrakcyjne. Szczegółowo o ich wadach i zaletach rozpisywałem się w osobnym artykule. Teraz chciałbym podzielić się moimi wrażeniami po roku uczestnictwa. Czy jestem zadowolony z tego okresu? Poniżej znajdziesz odpowiedź na to pytanie wraz z danymi, które mogą zachęcić Cię (lub zniechęcić) do zabezpieczenia swojej przyszłej (może odległej) emerytury w ten sam sposób.

 

PPK – sukces czy porażka?

Polski Fundusz Rozwoju (PFR) poinformował, że po trzech etapach wdrażania PPK w programie uczestniczy nieco ponad 2 mln osób. To około 30% wszystkich uprawnionych. Z jednej strony można by stwierdzić, że to niezły wynik. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę dwa czynniki: pandemiczny rok 2020 oraz konieczność odbudowania zaufania do systemu emerytalnego po historii OFE. Z drugiej strony, program w obecnej formie jest na tyle atrakcyjny, że ten wynik powinien być znacznie wyższy.

Szczególnie niepokojące jest, że jedną z grup, która niechętnie włącza się do PPK, są osoby młode, będące na starcie kariery zawodowej. Odległy czas do osiągnięcia przez nich wieku emerytalnego to niezbyt dobry argument przeciwko uczestnictwu w PPK. Im dłuższy okres czeka nas do przejścia na emeryturę, tym w większym stopniu będziemy musieli na nią odkładać sami. Emerytury z ZUS (o ile w ogóle jakieś nas czekają) będą bowiem coraz niższe w stosunku do naszych przeciętnych zarobków.

Druga niezbyt zainteresowana grupa to osoby tuż przed emeryturą, które trochę łatwiej mi zrozumieć. Dodatkowa emerytura z PPK będzie dla nich stosunkowo mała, a przy okazji znają oni mniej więcej wysokość przyszłych świadczeń z ZUS (będą one dla nich wyraźnie atrakcyjniejsze niż dla osób młodszych). Mimo wszystko, brak uczestnictwa w PPK to trochę taka „zmarnowana okazja” – nawet gdy ktoś będzie odkładać w programie środki tylko przez rok czy kilka lat. Taki okres może mieć znaczenie, o czym zaraz się przekonasz.

 

Moje PPK

Za mną pierwszy rok odkładania środków w ramach PPK. Z tego względu chciałbym pokazać Ci moje dotychczasowe rezultaty. Czy był to rok korzystny? Szczerze mówiąc, bardzo trudno jest być na minusie, biorąc pod uwagę, że prawie połowa wpłaconych środków nie pochodziła „z mojej kieszeni”. To potrafi zrobić różnicę.

 

Tyle zarobił dla mnie „fundusz zdefiniowanej daty”…

Fundusz zdefiniowanej daty to, powiedzmy, taka szufladka, do której instytucja zarządzająca moim PPK wrzuca środki wpłacane przeze mnie, mojego pracodawcę oraz dopłaty z budżetu. Dana szufladka przeznaczona jest dla wszystkich uczestników urodzonych w konkretnym przedziale czasowym – mój fundusz PPK ze zdefiniowaną datą 2050 obejmuje osoby urodzone w latach 1988-1992. Na ten moment pieniądze z mojej szufladki są inwestowane stosunkowo agresywnie (w dużym uproszczeniu oznacza to znaczącą przewagę akcji nad obligacjami), ale z biegiem lat alokacja kapitału będzie się zmieniać w kierunku przewagi instrumentów bezpiecznych nad ryzykownymi. To trochę jak przechodzenie z inwestowania w oszczędzanie.

Pierwsze środki wpłynęły na moje konto PPK na początku lutego ubiegłego roku, natomiast na początku stycznia bieżącego roku wpłynęła na nie dwunasta wpłata. W zasadzie dopiero z końcem miesiąca zamknę pełny rok, ale dużo wygodniej jest mi robić podsumowanie na początku roku kalendarzowego. Szczególnie, że minione 12 miesięcy na rynkach finansowych był pełen zawirowań i wiele osób może zastanawiać się, ile można było stracić lub zarobić na inwestycjach w ramach PPK. W moim przypadku było to ok. 17,5% zysku kapitałowego. Mam tutaj na myśli osiągnięty zysk w stosunku do sumy wszystkich wpłat. Czy jestem zadowolony z takiego wyniku? Oczywiście, że tak – gdybym taką stopę zwrotu osiągał co roku, byłbym wniebowzięty. Wiem jednak, że ta stopa będzie się wahać i częściej będzie niższa (ale możliwe, że w wyjątkowo bogatych latach będzie wyższa).

Możesz zacząć zastanawiać się, jak to możliwe, że moje PPK zyskało tak dużo. Przecież dołączyłem do programu na początku 2020 roku, a w marcu na światowych giełdach miał miejsce krach i główne indeksy giełdowe spadały po 30-40%. Tutaj jednak uwydatnia się jeden z najważniejszych aspektów regularnego odkładania środków. Ja (a raczej instytucja zarządzająca moim PPK) nie zainwestowałem na początku roku konkretnej sumy pieniędzy, która teraz byłaby o X procent wyższa (bądź niższa). Zamiast tego, co miesiąc inwestowałem małą kwotę. Dzięki czemu nie kupiłem (np. jakiejś puli akcji) na tzw. szczycie. Kupowałem co miesiąc – przed załamaniem na giełdzie, w czasie załamania i przez cały rok, gdy indeksy giełdowe odrabiały straty. To właśnie dzięki temu moje zyski nie są symboliczne.

 

ale tak naprawdę zarobiłem znacznie więcej…

Możliwe, że zysk na poziomie 17,5% nie robi na niektórych wrażenia (ja wolę jednak pozostać w sferze racjonalnych oczekiwań). Mimo wszystko chciałbym Ci powiedzieć, że dzięki uczestnictwu w PPK zarobiłem faktycznie ok. 105,7%. Zaraz, zaraz – ale jak to możliwe, skoro przed chwilą napisałem, że moje środki w PPK wygenerowały 17,5% zysku. Skąd więc nagle 105,7%!?

Zauważ, że jeszcze wcześniej napisałem, że prawie połowa środków wpłaconych na moje konto PPK nie pochodziła z mojej kieszeni. Przecież dostałem dodatkowe środki od pracodawcy (od których zapłaciłem podatek dochodowy) i z Funduszu Pracy (nieopodatkowane). Moja kalkulacja kosztów i korzyści wygląda więc zupełnie inaczej.

Po pierwsze – moim „kosztem” uczestnictwa w PPK są moje własne wpłaty i podatek zapłacony od wpłat pracodawcy. Korzyści to z kolei wpłaty od pracodawcy (pomniejszone o zapłacony przeze mnie podatek), dopłaty z budżetu oraz zyski kapitałowe z całości zgromadzonych środków. Pieniądze z tych trzech źródeł stanowiły w tym roku właśnie 105,7% moich kosztów. Innymi słowy – na ten moment mam na swoim rachunku ponad dwa razy więcej środków niż sam włożyłem.

Poniższy wykres pokazuje, jaką część tego całościowego zysku stanowią: zyski z inwestycji, zysk z wpłat pracodawcy i zysk z dopłat z budżetu. Kluczowym elementem są tutaj wpłaty od pracodawcy. Najmniejsze znaczenie w ubiegłym roku miały dopłaty z Funduszu Pracy.

 

Wykres 1. Udział poszczególnych źródeł finansowania w całkowitym zysku z PPK (w punktach procentowych)


Hola, ale znów coś się nie zgadza! Dlaczego na powyższym wykresie zyski z inwestycji to 30,6%, skoro wcześniej podałem wartość 17,5%? Ano ta niższa stopa zwrotu odnosi się do całości wpłat na rachunek PPK, natomiast ta wyższa to stosunek zysków z inwestycji do mojego własnego wkładu (wpłat i zapłaconego podatku). Widać tutaj doskonale, że formuła PPK działa jak dźwignia finansowa. Jest ona tym bardziej korzystna, że nie wynika z zaciągnięcia kredytu. Jest efektem dodatkowych źródeł wpływu (pracodawca i budżet Państwa).

 

…choć gdybym chciał dziś wypłacić pieniądze, to… nadal sporo.

Środki zgromadzone w PPK są moją prywatną własnością. Nie mogę jednak zrezygnować w tym momencie z uczestnictwa i wypłacić ich w całości. To znaczy, mogę zrezygnować z uczestnictwa w programie w każdym momencie, ale stracę przez to część osiągniętych korzyści. Zachowam całość własnych wpłat, 70% wpłat pracodawcy, ale całość dopłat z budżetu będę musiał zwrócić. Z kolei od osiągniętych zysków trzeba będzie zapłacić podatek od zysków kapitałowych (19%).

Jak więc moje korzyści z PPK wyglądałyby, gdybym w tym momencie zrezygnował? Byłbym nadal aż 60% do przodu.

 

Moje cele PPK

Osobiście traktuję PPK jako atrakcyjną formę inwestowania z opcją zabezpieczenia emerytury. Inwestowania, bo na ten moment traktuję swoje środki w PPK jako inwestycję – biorąc pod uwagę, że mój osobisty fundusz zdefiniowanej daty składa się w głównej mierze z akcji, czyli aktywów o wyższym ryzyku. Dodatkowo, środki wpływające na moje konto PPK od pracodawcy i z budżetu traktuję jako swoistą dźwignię finansową dla inwestycji.

Dlaczego natomiast piszę o „opcji zabezpieczenia emerytury”? Przede wszystkim dlatego, że nie zakładam, iż na 100% dotrwam w PPK do 60 roku życia. Mogę w każdym momencie zrezygnować z uczestnictwa, jeśli program zostanie w niekorzystny sposób zreformowany lub sytuacja życiowa wymusi na mnie podjęcie takiej decyzji. Na ten moment dużo bardziej interesuje mnie opcja wykorzystania w przyszłości środków z PPK na wkład własny do kredytu hipotecznego. W tym przypadku zgromadzone środki działają w pewnym sensie jak kredyt oprocentowany na 0%, zaciągnięty u przyszłego Kuby-emeryta (który powinien dostać te środki z powrotem zanim jeszcze przejdzie na emeryturę). Nie chcę, żebyś zrozumiał/a mnie źle – opcja zabezpieczenia emerytury poprzez PPK jest dla mnie bardzo ważna. Nie jest obecnie moim głównym celem w tym programie – ale w pewnym momencie zapewne stanie się nim.

 

Czy warto?

Każdy sam musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy uczestnictwo w Pracowniczych Planach Kapitałowych jest dla niego dobrą opcją.

Mimo wszystko, z punktu widzenia korzyści finansowych uczestnictwo w programie będzie się opłacało praktycznie każdemu. No chyba, że na rynkach finansowych wydarzy się jakiś kataklizm (a dobrze wiemy, że Czarne Łabędzie istnieją). Nie chcę przy tym przekonywać Cię, że PPK co roku zarobi dla Ciebie 20, 30, 60 lub 100%. Tak nie będzie. W moim przypadku za rok mogę spodziewać się, że moje nowe wpłaty będą podwojone. Tak nie stanie się jednak ze środkami, które zgromadziłem do tej pory. One będą już tylko generować ewentualne zyski kapitałowe (a być może straty). Dla mnie ważne jest jedynie, by te zyski z inwestycji dawały mi w długim terminie kilka punktów procentowych ponad inflację.