wtorek, 10 listopada 2020

PPK - czy warto się wypisać?

 

Choć to artykuł o emeryturze, to najpierw pogadamy o papierosach. Zapewne znasz poniższą anegdotę:

Spotyka się dwóch sześćdziesięciolatków – palacz (P) i osoba niepaląca (N):

N: Długo już palisz?

P: Zacząłem, gdy miałem 20 lat.

N: A dużo palisz?

P: Średnio dwie paczki na dzień.

N: A pomyślałeś kiedyś o tym, że gdybyś nie palił, to przez te 40 lat zaoszczędziłbyś tyle pieniędzy, że mógłbyś sobie kupić teraz nowiutkie BMW X7?

P: W sumie to nie. A Ty palisz?

N: Nie, przez całe życie nie zapaliłem ani jednego papierosa.

P: To gdzie stoi Twoje BMW X7?

 

Czarny scenariusz na przyszłość

Wydaje mi się, że ta historia idealnie opisuje postawę, jaką wiele osób przyjmuje w kontekście myślenia o życiu na emeryturze. Fakt, że stopa zastąpienia (czyli wysokość emerytury w stosunku do przeciętnego wynagrodzenia w całej karierze zawodowej) wynosi obecnie nieco ponad 50%, jest powszechnie znany. Nie jest również tajemnicą, że stopa ta będzie systematycznie spadać – obecni 30-latkowie, według prognoz, będą otrzymywać emeryturę w wysokości 25-30% ich średniej pensji. Jeśli sami nie zadbają o dodatkowe oszczędności, to czeka ich trudny żywot emeryta (zamiast palm i plaży). 40-latków, czy 50-latków czeka ten sam problem, choć może w nieco mniejszej skali, zaś 20-latkowie będą mieli jeszcze trudniej. Taki mamy klimat… to znaczy trend.

Mimo to, według różnych źródeł, od 20% do 47% Polaków w ogóle nie gromadzi pieniędzy, by dodatkowo zabezpieczyć emeryturę. Wśród tych, którzy to robią, najczęstszym sposobem jest po prostu odkładanie kasy na koncie w banku. Rzadziej decydujemy się na zakup instrumentów finansowych lub uczestnictwo w programach dostępnych w tzw. III filarze emerytalnym (IKE, IKZE, PPE, PPK). To trochę taka postawa jak w powyższej historyjce – „Po co będę oddawał pieniądze do jakichś PPK czy innych IKE? Mogę przecież te kwoty równie dobrze odkładać sobie na koncie. A przecież nikt nie zadba o moje pieniądze tak dobrze jak ja sam!” Tylko dlaczego wydaje mi się, że większość takich historii zakończy się tym, że emerytura zastanie naszego bohatera z kilkoma tysiącami na koncie? A przed nim survival pt. „jak przeżyć za 1000 zł miesięcznie”. W bardziej optymistycznym wariancie przed sześćdziesiątką przyjdzie refleksja, że w ciągu następnych kilku lat pasowałoby odłożyć kilkadziesiąt czy nawet kilkaset tysięcy złotych (w zależności od tego, jaki poziom życia chcemy utrzymać), żeby móc swobodnie żyć po tym, jak przestaniemy pracować. Te pieniądze można było odłożyć przez wcześniejsze lata, rezygnując co miesiąc z wydawania małych kwot.

 

Od listopada tego roku kolejna grupa pracujących (a konkretnie – zatrudnianych przez małe i średnie firmy) dostała nową możliwość uniknięcia czarnego scenariusza. Chodzi o odkładanie wspomnianych wyżej małych kwot w ramach Pracowniczych Programów Kapitałowych – PPK. Takie osoby zostały automatycznie wciągnięte do PPK i mają przed sobą wybór – wypisać się czy nie? Jeśli jeszcze nie podjąłeś/aś tej decyzji, to zachęcam do zapoznania się z kilkoma szczegółami dotyczącymi programu. Mam nadzieję, że pomogą Ci dokonać dobrego wyboru.

Co masz rozumieć przez „dobry wybór”? To nie jest tak, że pozostanie w PPK lub wypisanie się będzie zawsze i dla każdego dobrym/złym wyborem. W artykule pt. „Dlaczego nie warto osiągać swoich celów przezprzypadek?” pisałem o tym, że kluczem do podejmowania dobrych decyzji jest skupienie się na procesie – czyli zebraniu i „przetrawieniu” kluczowych informacji. Zachęcam więc do zapoznania się ze szczegółami dotyczącymi programu na dedykowanej stronie internetowej. Poniżej postaram się przedstawić Ci esencję tego programu oraz argumenty za i przeciw. Żebyś nie miał żadnych wątpliwości na temat mojego nastawienia – ja w PPK pozostałem i podobnie poradziłem swojej żonie.


Czy PPK to inwestowanie czy oszczędzanie?

Co robimy, by zabezpieczyć swój emerytalny byt? Jeśli w ogóle podejmujemy jakieś działania w tym kierunku, to zazwyczaj wybierana jest jedna z trzech postaw.

Pierwsza to potocznie odkładanie na emeryturę. Mnie słowo odkładanie kojarzy się bardziej z chowaniem pieniędzy do przysłowiowej skarpety niż z właściwym zarządzaniem swoimi finansami. Oczywiście skarpetą może być tutaj np. zwykłe konto bankowe, na którym te pieniądze tylko sobie leżą (i tracą na wartości)… o ile faktycznie i systematycznie ktoś je tam odkłada.

Znacznie lepszą postawą jest „oszczędzanie”. Czym jest dla mnie oszczędzanie na emeryturę? Idąc za tym, co pisałem w artykule „Inwestowanievs oszczędzanie - czy warto ryzykować?”, oszczędzanie na emeryturę to lokowanie pieniędzy (w czasie aktywności zawodowej) w instrumenty, które zapewnią nam jakiś dodatkowy zwrot, ale nie będą obarczone ryzykiem (lub poziom ryzyka będzie bardzo niski). Taka postawa jest zdecydowanie spójna z koncepcją „zabezpieczenia się na emeryturę”.

Ostatnią postawą, jaką można przyjąć myśląc o przyszłej emeryturze, jest większa otwartość na ryzyko. Inwestowanie z myślą o emeryturze wiąże się z lokowaniem środków w instrumenty, które mają za zadanie pomnożyć nasz kapitał (w większym stopniu niż instrumenty oszczędnościowe), ale obarczone są ryzykiem.

 

Dla mnie, jako osoby młodej (w końcu w tym roku stuknęła mi dopiero trzydziestka), inwestowanie z myślą o emeryturze jest optymalnym podejściem – daje mi szansę na szybsze pomnażanie kapitału, a długi czas do emerytury pozwala na odrobienie ewentualnych strat wynikających z podejmowania ryzyka. Myślę jednak, że gdy zbliżę się do sześćdziesiątki, mój apetyt na ryzyko będzie niższy i znacznie bardziej będzie mi zależało na bezpieczeństwie – raczej oszczędzaniu na zbliżającą się coraz szybciej emeryturę niż wystawianiu gromadzonych latami pieniędzy na zbyt duże ryzyko.

Wzrost awersji do ryzyka wraz z wiekiem jest czymś naturalnym. Co ciekawe, projektujący PPK na szczęście zwrócili na to uwagę. Nasze pieniądze lokowane są w tzw. „funduszach zdefiniowanej daty”. Ich mechanizm jest w gruncie rzeczy dość prosty. Będą one alokowały zgromadzone środki w aktywa bezpieczniejsze (jak np. obligacje skarbowe) i bardziej ryzykowne (np. akcje spółek polskich i zagranicznych). Z biegiem czasu udział aktywów ryzykownych będzie spadał, a aktywów bezpieczniejszych rósł – by w momencie zbliżania się do wieku emerytalnego zgromadzone pieniądze były inwestowane bardzo bezpiecznie*.

Mechanizm działania PPK sprawia, że stanowią one płynne przejście od inwestowania z myślą o emeryturze do oszczędzania na emeryturę.

* Jako uczestnicy będziemy mogli jednak odejść od standardowego schematu działania funduszy zdefiniowanej daty i np. wybrać dla siebie bardziej ryzykowne fundusze (przeznaczone dla młodszej grupy wiekowej) lub bezpieczniejsze (przeznaczone dla starszej grupy).


Skąd się bierze kasa w PPK?

Sposób finansowania PPK jest, z punktu widzenia uczestnika, jedną z kluczowych cech programu. Pieniądze trafiają na konto z trzech źródeł – z naszej pensji, od pracodawcy (tak jakby z naszej pensji, ale nie do końca**) oraz z budżetu Państwa (tak jakby z naszych podatków, ale nie do końca***):

  • Pracownik (czyli np. ja lub Ty) może zdecydować się na przeznaczenie od 0,5%/2,0% do 4% pensji (brutto – czyli nie tej na rękę). Podstawową dolną granicą jest 2,0%, natomiast osoby zarabiające do 120% minimalnego wynagrodzenia mogą zejść do 0,5%.
  • Pracodawca dokłada do powyższej kwoty 1,5% naszej pensji brutto. Jeśli zechce, może ten wkład zwiększyć do maksymalnie 4,0%.
  • Z budżetu Państwa na konto PPK trafia jednorazowo 250 zł (wpłata powitalna przysługuje osobom, które przynajmniej przez 3 miesiące dokonywały wpłat podstawowych na swoje konto). Do tego dochodzi coroczna dopłata w wysokości 240 zł (w tym przypadku warunkiem jest suma wpłat pracownika i pracodawcy w danym roku na poziomie min. 21% minimalnego wynagrodzenia; dla pracowników wpłacających mniej niż 2% próg ten wynosi 5,25%).

Tak, wiem - może się to wydawać zawiłe (choć i tak starałem się uprościć). Najlepiej będzie zobaczyć to na przykładzie osoby zarabiającej 4000 zł brutto. Nie posłużę się średnim wynagrodzeniem w gospodarce, bo większość zarabia mniej niż ono wynosi (a dodatkowo, łatwiej operuje się okrągłymi kwotami).

W takim wariancie pracownik może zdecydować się wpłacać od 80 do 160 zł (na konto PPK trafia cała kwota, nie obciążona składkami czy podatkami). Gdyby kwota 4000 zł stanowiła do 120% minimalnego wynagrodzenia w gospodarce, to ten wkład pracownik mógłby obniżyć do 20 zł. W 2020 roku obniżona wpłata podstawowa możliwa jest jednak w przypadku osób zarabiających do 3120 zł brutto, natomiast w przyszłym będzie to 3360zł brutto. Idźmy dalej – pracodawca na konto PPK pracownika wpłaci od 60 do 160zł. Od tej kwoty pracownik będzie jednak musiał odprowadzić podatek, który pomniejszy jego wynagrodzenie netto – na rękę (od 10,2 zł do 27,2 zł). W pierwszym roku uczestnictwa w programie z budżetu na konto wpadnie dodatkowe 490 zł (co daje średnio nieco ponad 40 zł na miesiąc), a w każdym kolejnym 240 zł (średnio 20 zł na miesiąc).

Podsumujmy sobie powyższe kwoty dla scenariusza bazowego – pomijając pierwszy rok z wpłatą powitalną i zakładając, że pracownik oraz pracodawca decydują się na minimalny wkład. W takim wariancie co miesiąc na konto PPK pracownika trafi średnio 160 zł (średnio, bo dopłata z budżetu dokonywana jest raz do roku, a nie co miesiąc). Kluczowe pytanie brzmi – jak to wpłynie na wysokość naszej wypłaty „na rękę”? Zmniejszy się ona o 90,20 zł – nasza pensja netto zostaje bowiem pomniejszona o 80 zł z naszego wkładu w PPK oraz o podatek (w tym przypadku 17%) od wkładu pracodawcy – czyli o 10,20 zł.

Wykres 1. Średnie miesięczne korzyści i koszty PPK - dla osoby zarabiającej 4000 PLN brutto.

** Wpłata pracodawcy do PPK liczona jest od naszej pensji brutto, ale nie pomniejsza tej pensji (tylko to ją powiększa). Ustawa zabrania pracodawcy potrącania tego wkładu z pensji pracownika.

*** Można by powiedzieć, że Państwo nie dopłaca nam do PPK, bo pieniądze znajdujące się w budżecie pochodzą z naszych podatków. Aby być dokładnym, trzeba jednak powiedzieć, że dopłaty z budżetu do PPK pochodzą z Funduszu Pracy. Ten z kolei zasilany jest składkami od pracodawców.


Komu się opłaca?

Ogólnie rzecz biorąc, uczestnictwo w Pracowniczych Programach Kapitałowych opłaca się każdemu (chyba, że ktoś stwierdzi, że mu się nie opłaca – nie zamierzam się kłócić). Niektórym jednak opłaca się bardziej niż innym. Formuła źródeł finansowania wpłat do PPK sprawia, że stosunkowo najwięcej zyskują osoby zarabiające najmniej – przy rosnących zarobkach „premia” wynikająca z wpłat pracodawcy i Państwa staje się stosunkowo coraz mniejsza. Najlepiej zobrazuje to przykład osoby zarabiającej 3000 zł brutto. Może ona zdecydować się na obniżenie własnej wpłaty do 0,5% pensji brutto. W efekcie, co miesiąc na jej rachunek PPK wpływać będzie przeciętnie 80 zł (15 zł z własnego wkładu, 45 zł z wkładu pracodawcy i 20 zł z budżetu) przy zmniejszonej pensji netto o zaledwie 22,65 zł (15 zł z wkładu własnego i 7,65 zł podatku od wkładu pracodawcy). To ponad trzykrotna różnica (dokładnie 3,53). Jeśli taka osoba zdecydowałaby się jednak wpłacać podstawowe 2%, to kwoty te będą wynosić odpowiednio 125 zł (średni miesięczny wpływ na konto PPK) i 67,65 zł (obniżka pensji netto). W tym przypadku mnożnik wynosi już tylko 1,85. Jest on i tak wyższy niż dla opisanego wcześniej przykładu z pensją 4000 zł brutto (1,77). W oczywisty sposób mnożnik ten systematycznie spada wraz ze wzrostem wysokości wynagrodzenia.

Wykres 2. Mnożnik korzyści PPK w zależności od pensji brutto przy wpłacie pracownika na poziomie 2% (na czerwono wskaźnik przy założeniu możliwości wpłaty 0,5%.


Kolejna grupa, która może wyraźnie zyskać dzięki PPK, to osoby myślące o zakupie mieszania lub budowie domu na kredyt. Zgromadzone środki można wykorzystać jako wkład własny. Zatem gromadząc środki w PPK, możemy jednocześnie zwiększać swoje zabezpieczenie na emeryturę i zbierać pieniądze na wymarzony dom/mieszkanie. Co więcej, na wkład własny do kredytu hipotecznego składa się też pracodawca i Państwo.

Powyższa możliwość dotyczy wyłącznie osób poniżej 45 lat, które następnie będą mieć 15 lat na zwrot środków na rachunek PPK (rozpoczynając spłatę nie później niż 5 lat od dnia wypłaty). To trochę jak taka pożyczka z zerowym oprocentowaniem od samego siebie. Konsekwencją braku spłaty w terminie 15 lat jest konieczność zapłaty tzw. podatku Belki (19%) od niespłaconej kwoty.


Wypłata „emerytury” z PPK

„Emerytura” z PPK różni się od emerytury z ZUS tym, że każdy może przejść na nią przed osiągnięciem wieku emerytalnego – a konkretnie w wieku 60 lat. Wtedy będziemy mogli wypłacić jednorazowo do 25% zgromadzonych środków, a pozostałą część w miesięcznych ratach przez okres 10 lat (o ile nie chcemy zapłacić podatku Belki od 75% zgromadzonych środków).

Jeśli zdecydujemy się wyciągnąć środki z PPK przed sześćdziesiątką, to część z nich będzie trzeba zwrócić do budżetu:

  • 30% środków z wpłat pracodawcy trafi do ZUS (co oznacza, że i tak pozostanie nam 70% środków z wpłat pracodawcy, których nie mielibyśmy, gdyby nie uczestnictwo w programie),
  • wszystkie dopłaty z budżetu wrócą do Funduszu Pracy,
  • od osiągniętych zysków będzie trzeba zapłacić 19-procentowy podatek Belki (jak to już przy inwestycjach bywa).

Pomimo tych potrąceń i tak będziemy na plusie w stosunku do sytuacji, gdybyśmy sami inwestowali tylko własne środki.

Powyższych „kar” można uniknąć w dwóch sytuacjach. Pierwsza z nich to opisana wyżej wypłata środków na wkład własny do kredytu na cele mieszkaniowe. Druga to wypłata do 25% zgromadzonych środków na leczenie swoje, małżonka lub dziecka. W tym drugim przypadku nie ma konieczności zwrotu wypłaconych środków na rachunek PPK.


OFE w wersji 2.0?

Zaskakująco rzadko natrafiam na osoby, które decydują się nie wypisywać z PPK (ale może po prostu mam pecha albo poruszałem ten temat głównie z osobami niechętnymi). Ta niechęć w zasadzie mnie nie dziwi. To nie znaczy jednak, że jest ona w mojej opinii w pełni uzasadniona. Wydaje mi się, że podstawowe argumenty wycofujących się z PPK są dwa. Pierwszy to brak zainteresowania myśleniem o emeryturze już teraz (a przecież im wcześniej zaczniemy o tym myśleć, tym mniej to nas będzie kosztować!), a drugi (chyba kluczowy) to wspomnienie tego, co stało się z OFE.

Rozumiem, że wiele osób boi się tego, że będzie sobie zbierać dodatkowe pieniądze na emeryturę, ale w pewnym momencie przyjdzie rząd i im je zabierze (czy może trafniej – przetransferuje do ZUS, czyli takiej wielkiej studni, w której wszystko od razu znika). Mamy tu jednak do czynienia z bardzo znaczącą różnicą. Środki gromadzone w ramach PPK, w przeciwieństwie do tych z OFE, są środkami prywatnymi (tym razem ustawodawca zamieścił taki zapis w ustawie, żeby później nie było wątpliwości) i podlegają dziedziczeniu. Do OFE trafiały pieniądze, które najpierw jako składka emerytalna wędrowały do ZUS – w ten sposób stawały się środkami publicznymi. Środki z PPK nie są w ten sposób „przetrawiane” przez system finansów publicznych. Trafiają na rachunki, które pod kątem własności mają charakter analogiczny do kont IKE czy IKZE. Tym samym, przejęcie tych środków przez Państwo byłoby takim samym naruszeniem prywatności jak w sytuacji, gdyby rządzący chcieli znacjonalizować pieniądze na naszych rachunkach inwestycyjnych czy bankowych (a przecież aż tak bardzo nie boimy się przetrzymywać tam pieniędzy).

A co jeśli ustawa o PPK zostanie zmieniona? Szczerze mówiąc, wątpię, że do mojej emerytury z PPK system ten przetrwa w obecnym stanie. Czy takie ryzyko zniechęca mnie do uczestnictwa? Nie. Jeśli na horyzoncie pojawią się dyskusje na temat zmian, które uznałbym za niekorzystne, to zawsze mam furtkę w postaci wycofania się z programu (tracąc część dodatkowych środków, które otrzymałem, ale nie ewentualnego zysku, jaki te zdążyły wypracować). Oczywiście nigdy nie można wykluczyć, że obecny czy przyszły rząd cichaczem, w ciągu jednej nocy, przeforsuje jakąś zmianę, która mnie zablokuje. Subiektywnie oceniam jednak to zagrożenie jako zbyt mało prawdopodobne, bym uznał program PPK za nieatrakcyjny w obecnej formie. Każdy może ocenić jednak to ryzyko inaczej i w takim przypadku rezygnacja z benefitów PPK może być racjonalna.


PPK – za i przeciw

Po przedstawieniu wszystkich kluczowych aspektów Pracowniczych Programów Kapitałowych nadszedł czas na podsumowanie. Poniżej wymieniłem najważniejsze (w mojej opinii) argumenty za i przeciw. Sprawdź, które z nich najbardziej pasują do Twojej sytuacji i przemawiają do Ciebie najmocniej.

Argumenty za:

  • „Współfinansowanie” przez pracodawcę i Państwo – to kluczowa zaleta PPK, objawiająca się na trzech płaszczyznach:
    • Oszczędności rosną szybciej niż gdybyśmy sami odkładali pieniądze
    • Środki od pracodawcy i z budżetu stanowią dźwignię finansową – dzięki nim zyski z inwestycji w stosunku do własnego wkładu są wyższe
    • Im niższe zarobki (które mogą być dla niektórych czynnikiem zniechęcającym do samodzielnego odkładania/oszczędzania/inwestowania), tym większe korzyści daje uczestnictwo w PPK
  • Polityka inwestowania środków w PPK jest dostosowana do zmieniającej się z wiekiem awersji do ryzyka, a jednocześnie pozwala decydować uczestnikowi o poziomie ryzyka inwestycyjnego
  • Możliwość wykorzystania oszczędności jako wkładu własnego do kredytu hipotecznego – tutaj ponownie objawia nam się zaleta dodatkowych środków od pracodawcy i z budżetu
  • Prywatność i dziedziczenie środków
  • Możliwość wcześniejszego wycofania środków – nawet w najmniej korzystnym wariancie (konieczność zwrotów części środków od pracodawcy i całości wpłat z budżetu) i tak jesteśmy „na plusie”

Argumenty przeciw:

  • Obawy o „prywatność” – są małe szanse na to, że do czasu osiągnięcia przez oszczędzających wieku emerytalnego w PPK nic się nie zmieni – ten argument należy rozważać w kategorii ryzyka i w zależności od tego, jak oceniamy to ryzyko, decydować się na uczestnictwo lub nie
  • Zgłoszenie chęci uczestnictwa w PPK może spotkać się z negatywnym odbiorem przez pracodawcę (choć byłaby to oczywiście niewłaściwa postawa), dla którego PPK jest dodatkowym kosztem utrzymania pracownika
  • Wzrost kosztu utrzymania pracownika może być dla pracodawcy argumentem przeciwko podnoszeniu mu płacy w przyszłości (bo przecież niejako dostał podwyżkę)
  • Trzeba się wypisać, a nie zapisać – w zasadzie nie ma to wpływu na ocenę tego, czy uczestnictwo w PPK komuś się opłaca lub nie. Konieczność wypisania się z PPK (przez niechętnych) zamiast zapisania się (przez chętnych) ma swoje logiczne uzasadnienie – bo z natury jesteśmy leniwi (jedni bardziej, a inni mniej). Mimo wszystko taki zabieg ustawodawcy jest kontrowersyjny, ponieważ wzmaga obawy o to, że „rząd chce zagarnąć nasze środki w przyszłości”. Do uczestnictwa w PPK i innych programach III filaru powinno się raczej zachęcać poprzez odpowiednią edukację finansową – nie tylko w formie promocji wśród pracujących, ale już w szkołach – podstawowych i licealnych.


Ja mam PPK – co Ty musisz zrobić, żeby mieć?

Jeśli po przeczytaniu tego artykułu stwierdziłeś, że nie chcesz uczestniczyć w PPK, to… powinieneś się z niego „wypisać” (chyba, że Twój pracodawca jeszcze nie został objęty programem – w takim przypadku będziesz musiał zrobić to w przyszłości). Co więcej, co 4 lata lub w momencie zmiany pracodawcy, będziesz musiał ponownie składać deklaracje o rezygnacji (w tych przypadkach ponownie zostajemy włączani do programu).

Jeśli jednak uważasz, że ten program jest dla Ciebie korzystny, to sprawa jest prostsza. Pracownicy dużych, średnich i małych firm zostali automatycznie włączeni do PPK – jeśli należysz do tej grupy, to Twój pracodawca zapewne Cię o tym poinformował. Jeśli jednak pracujesz w mniejszym przedsiębiorstwie (zatrudniającym mniej niż 10 pracowników), to na zapis do PPK poczekasz do maja przyszłego roku. Pracownicy administracji publicznej zostaną z kolei objęci programem miesiąc wcześniej. Te terminy mogą się oczywiście jeszcze zmienić, biorąc po uwagę sytuację kryzysową w gospodarce.

Co zrobić jeśli wypisałeś się z PPK, ale uznałeś, że jednak warto uczestniczyć? Możesz oczywiście poczekać 4 lata, kiedy z automatu powrócisz do programu. Ale możesz też po prostu złożyć pisemny wniosek o ponowne dokonywanie wpłat na rachunek programu. Już w następnym miesiącu takie wpłaty będą odprowadzane na Twój rachunek.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza